Home
ABSURDY URZĘDOWE
NIEJASNE PRZEPISY
PRAWO BUDOWLANE
PROCEDURY URZĘDOWE
Absurdy urzędowe: (NA)znaczona działka drogowa (R)
Absurdy urzędowe: (NA)znaczona działka drogowa (R)
Wśród wielu niejasnych przepisów i procedur urzędowych jest
jedna perełka, której do tej pory nie mogę pojąć. Osobiście bowiem spotkałem
się z sytuacją, która po prostu przerosła moje wszelkie oczekiwania.
Podczas uzyskiwania decyzji o pozwoleniu na budowę zażądano
ode mnie „Zgody na wejście w teren” działki drogowej, która należała do gminy.
Sprawa wydawała się prosta i logiczna, w związku z tym złożyłem wniosek o w.w.
zgodę do zarządcy dróg w gminie. Po ok. dwóch tygodniach otrzymałem pismo, że
zarządca drogi nie może wydać zgody na wejście w teren, ponieważ działka ta nie
jest oznaczona geodezyjnie jako drogowa „dr”, tylko jako działka rolna „R”. W
takim wypadku zgodę na wejście w teren może wydać tylko właściciel, czyli
gmina. Cierpliwie złożyłem więc wniosek o wydanie zgody na wejście w teren do
właściciela działki, czyli gminy. Dokładnie po 17 dniach otrzymałem pismo, że
niestety gmina nie może mi wydać zgody na wejścia w teren, ponieważ jedynym
wyjściem jest zakup części działki lub podpisanie umowy na użytkowanie
wieczyste. Potraktowali ta działkę po prostu jako zwykłą działkę rolną –
zresztą zgodnie z oznaczeniem R. To również można zrozumieć – takie są
procedury i w gminie nie mają procedury na wydawanie „Zgody na wejście w teren”.
Sprawa na razie wygląda logicznie, aczkolwiek każdy zdrowo myślący inwestor w
tym momencie dostałby szału, gdyby jednocześnie spojrzał na mapkę i kształt
przedmiotowej działki drogowej. Działka na którą chcieliśmy otrzymać „zgodę na
wejście w teren” była ewidentnie wyznaczona pod drogę wewnętrzną: miała ok. 5 m
szerokości, na jej ślepym końcu miała specjalnie wyznaczone poszerzenie do
zawracania samochodów, była wyznaczona pomiędzy regularnie prostokątnymi
działkami budowlanymi. Nie było możliwości wybudowania na niej żadnego budynku.
Potwierdzili to zresztą inspektorzy zarówno u Zarządcy dróg gminy, jak również
w samej gminie. Wszyscy ustnie potwierdzili absurd tej sytuacji, ponieważ
działka była wyznaczona ewidentnie pod drogę, a żaden urząd nie mógł wydać „zgody
na wejście w teren”, bo nie mieli do tego odpowiednich procedur. Nawet gmina
stwierdziła, że zaproponowany przez gminę wykup części działki lub użytkowanie
wieczyste NIE MA SENSU, ponieważ z tej drogi będą w przyszłości korzystać inni
właściciele działek wokół. Istna paranoja – inwestor otrzymuje pismo z
propozycją, która z góry jest kompletnie bezcelowa (żeby nie mówić bezsensowna).
Logicznie myślący człowiek w świecie biznesu, widząc działkę ewidentnie
wyznaczoną po drogę wydałby zgodę na wejście w teren z zastrzeżeniem błędnego
oznaczenia działki, ale niestety urzędnik związany głupimi, niedostosowanymi
przepisami nie miał procedur którymi mógłby się podeprzeć.
Jedynym rozwiązaniem tej skomplikowanej sytuacji było złożenie
trzeciego wniosku do trzeciego urzędu tj. wydziału geodezji, który miał w
kompetencjach wydanie decyzji o zmianie oznaczenia z „R” na „dr”. Nie mógł
jednak tego zrobić Inwestor, ale Zarządca dróg gminnych. W związku z tym,
Inwestor musiał ponownie zgłosić się do zarządcy drogi z wnioskiem o wystąpienie
do wydziału geodezji o zmianę oznaczenia działki drogowej. Zarządca dróg
gminnych zareagował w ciągu tygodnia, złożył wizytę na działce i wysłał wniosek
do wydziału geodezji. W wydziale geodezji wniosek przeleżał półtora miesiąca,
po czym została wydana decyzja o zmianie oznaczenia działki drogowej z „R” na „dr”.
Decyzja ta niestety musiała się uprawomocnić, co wraz z oczekiwaniem na zwrot pocztowych
potwierdzeń dostarczenia pism trwało kolejne trzy tygodnie. Nareszcie z prawomocną
decyzją można się było udać z czwartym już wnioskiem do Zarządcy dróg gminnych
o wydanie „Zgody na wejście w teren”.
Sprawa zakończyła się sukcesem, ale czy można się z tego cieszyć.
Nikt chyba, kto by to przeszedł nie postrzegałby tego jako sukces. Zwłaszcza
jeżeli popatrzymy na tą sprawę oczami inwestora zagranicznego, obojętnie z
jakiego kraju, wszędzie bowiem jest po prostu mniej biurokracji. W Polsce
jednak trzeba było 19 tygodni, czyli blisko 5 miesięcy, żeby uzyskać jeden,
napisany na pół strony dokument uprawniający do wejścia w teren. Każdy
zagraniczny inwestor, który traktuje inwestuje w budownictwo w celach zarobkowych
ucieknie z naszego kraju jeszcze nawet przez przyjazdem. Podczas pięciu
miesięcy można bowiem zbankrutować, zmienić plany życiowe i zawodowe. Pomimo
tego, że wyżej opisaną sprawę udało się załatwić, okres ten jest
niedopuszczalny. Wystarczyłoby tylko na pierwszym etapie przedmiotowego problemu dać większą
kompetencję wyżej postawionym urzędnikom, którzy mogliby wydać „zgodę na
wejście w teren” z uzasadnieniem błędnego oznaczenia działki. Kwestia
odpowiedzialności za taką zgodę mógłby wówczas podjąć wspólnie zespół kilku kierowników
urzędu, zrozumiałe jest bowiem, że jeden urzędnik z pewnością nie chciałby
wziąć samodzielnie odpowiedzialności za wydaną zgodę. Jeżeli natomiast taka dyskusyjna
zgoda byłoby podpisana po wspólnej analizie przez kilka kompetentnych osób w
urzędzie, myślę, że mogłoby to trwać nie dłużej niż jeden tydzień.
Powyżej opisany przykład jest
jednym z dowodów na to, że jeżeli nic się nie zmieni w zakresie uproszczenia i zwiększenia
przejrzystości przepisów budowlanych w Polsce, rozwój inwestycji budowlanych zawsze
będzie hamowany i na siłę przeciskany przez nasze Prawo Budowlane i Urzędy.
Tags
# ABSURDY URZĘDOWE
# NIEJASNE PRZEPISY
# PRAWO BUDOWLANE
# PROCEDURY URZĘDOWE
About Doradca Projektowy
PROCEDURY URZĘDOWE
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
DZIAŁY TEMATYCZNE
Polub Nas na FB
Author Details
Jeżeli masz pytania, wątpliwości co do wybranego projektu domu, chciałbyś otrzymać dokładną analizę w kontekście twojej działki, poznać szczegóły dokumentacji lub zaprojektowanych rozwiązań, wypełnij formularz zamieszczony TUTAJ lub skontaktuj się przez Facebook.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu przez administratorów.